piątek, 23 października 2015

Odpowiednie tytuły to nielada wyzwanie



Zastanawiam się, jaką formę narzucić temu blogowi. Szału nie będzie, to wiem, ale mam w szufladzie teksty z tak różnych krańców i różnią się one tak, że strach czy nie wywołają czasem jakieś wojny. Od samych rymowanych układanek to się można przegrzać, więc zastanawiam się, coby któregoś dnia wyciągnąć na wpis blogowy formę prozą pisaną.
Póki co, układałem niedawno puzzle, i jak je już ułożyłem, zerknąłem na okładkę. Okazało się, że nie do końca o to chodziło. Nic nie poradzę, skoro wychodzi na to że elementy raczej do siebie pasują. Nie wiem co jest grane i czemu od tygodnia unikam ludzi. Introwertycy tak już chyba mają.
A teraz ogłoszenia duszpasterskie: Dziś muzyczka bez słów, a z emocjami. Wyciągnięta z wanny, bo pralka maszyny losującej zepsuła się w okolicach wirnika. Świat, na szczęście, kręci się dalej.

*   *   *

Wiatr


Nigdy nie będziemy tymi, kim chcieli byśmy byli,
bo to byłoby zbyt wiele osób;
jednak należy jakoś próbować wyjaśniać wszystko,
- a co jak się bywa niezbyt często oportunistą?
Aż strach pomyśleć ile to wszystko kosztuje.

Mając w zapasie tylko kotwice na pokładzie
a pod kopułą jedynie dwa światy.
Dmuchamy z bocznym w żagiel i płyniemy
w stronę portu, by stanąć przed dowódcą;
zdani na pomyślność może tego właśnie wiatru

(Przyjaźniłbym się ze zbrodniarzami za młodu gdyby można
nie dla milionów, a dla człowieka. Ocalić wszystkich.)

Zaś Indianie mówili że wszystko ma dwa imiona,
które W końcu dadzą odpowiedź
jedno jest powszechne, drugie znane tylko sobie.
Mówią, że to Żydzi podali imię Boga,
ja, jak oszalały, szukam tego drugiego słowa.

Mam tak czasem, że chciałbym wiele wiedzieć,
a to może ścisnąć jak upadek między kłody.
Lepiej czasem wstrzymywać ciągoty z ciekawości,
bo, oho, oto po oczekiwaniach.
Te nie spełniają się w ogóle jako sądy,
za szybko tracąc zdolność do hamowania.

Więc co najlepiej uczy? Inne drogi:
szukając skrótów nowe kierunki zostają celem.
Zaś czasem, gdy można liczyć tylko na siebie,
to mówiąc wprost - iść. Nie myśląc za wiele.
Bo takimi ludźmi, którymi być byśmy chcieli,
być może, właśnie, nigdy nie będziemy na tyle,
by móc być, grzeszyć, kochać, łączyć i dzielić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz