piątek, 23 grudnia 2016

Mój introwertyzm



*  *  *

Intro

Przecież nigdy od nikogo się nie domagałem
poczucia bytu, jak włos pod ostrzem nożyczek.
Krępują mnie lęki powstałe z dotkliwych wrażeń.
Wrzeszczę tą swoją nieznośną, niepojętą ciszą
zatracając się w niewoli krat własnych wyobrażeń.

Te, bezczelnie zagarniają radość jakichkolwiek złudzeń.
Spychają na bok życie wymownym milczeniem,
aż odczuwam to samo co wyrzucony z ulu truteń.

Każda wątpliwość zmienia się w kłamstwo
a byle kontekst zrzucam w dół z wapnem.
I zaczynam żyć w takim szambie.
Coraz bardziej do gęstego środka,
idę w dół po lustrzanych schodach.

I zazdroszczę Ci każdego gestu, rozmowy.
A przecież mam takie same pragnienia,
to jednak gasnę i staję się coraz bardziej płowy,
gdy myśli nie uchodzą, pozostając urojeniem głowy.

Chcąc uciec, zamykam się bardziej.
Milczę jak oszalały,
i coraz mocniej przez to sobą gardzę.