niedziela, 1 listopada 2015

Zamiast tego, wyjaśnię małą tejemnicę...




Za.miast.


miasto ostygło jak zaprawa murarska
i już nie pulsuje wewnątrz pętli koła
tramwajów co z kolei zagęszczają miast ruchu
ulice przytłaczają wagonami
indziej niezdeptane cieniem grają pomarańcze
na płytach co drugich chodnikowych

odpadły turbiny rytmu zebry
taktu żurawia manekiny na wystawach
nie przyciągają sylwetek jak klosze ćmy
tylko serwetki i winyle wiatrem spychane

za tablicami nazw i znakami drzemka
ciemnego choleryka co wystawia obrazy
o bezruchu w przewijanych klatkach latarń
w parkach świeżo mrugają malowane ławki

świt przyjdzie
rozetnie na pół ten świat
jak grejpfrut

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz